wtorek, 3 maja 2016

Wszyscy ludzie, którzy mi imponują mówią, że nie umrę, jak nie zdam matury

Bullshit


Przez ostatnie trzy lata - całe gimnazjum i tak samo liceum - wszyscy mówili mi, że matura jest niesamowicie ważna i jeśli źle ja napiszę, albo, co gorsza, nie zdam jej, cała moja przyszłość będzie zrujnowana. Nie dostanę się na studia, nie znajdę pracy, nie założę rodziny (bo kto by chciał nieudacznika bez matury?!), a na koniec pewnie okaże się, że jestem śmiertelnie chora i umrę w wieku 19 lat. A to wszystko na pewno się nie stanie, jeśli tylko dobrze pójdzie mi na maturze. To wszystko sprawiło, że egzamin dojrzałości jest owiany jakąś dziwną aurą grozy i sama myśl o nim budzi przerażenie. Słowo "matura" powtarzane po kilka razy dziennie sprawiło, że większość z nas ma dreszcze, jak tylko je usłyszy. 
Dziś jestem na jeden dzień przed tym całym "dniem sądu" i mam okropnie mieszane uczucia. 
W piątek byłam na zakończeniu roku szkolnego. Podczas okropnie długiej i płynącej wolno jak krew z nosa ceremonii padły słowa:
"Nie bójcie się matury, bo to najprostszy egzamin, jaki przyjdzie wam zdawać w życiu. Nie ma się czego bać"
To po cholerę przez ostatnie 6 lat zawracaliście nam tym tyłki? Po co przez całą ostatnią klasę liceum robiliśmy powtórki do matury i rozwiązywaliśmy tony arkuszy? Dlaczego straszyliście nas tym, że niezdana matura to największa życiowa tragedia, skoro w gruncie rzeczy to łatwizna? Nie rozumiem. 
Oczywiście nie mówię, że nie zależy mi na dobrym wyniku na maturze, ale jestem trochę zła tym, że przez tyle lat byliśmy otoczeni stresorami. I to zupełnie niepotrzebnie. Wychodzi na to, że te całe nerwy były niepotrzebne.

Wszyscy ludzie, którzy mi imponują mówią, że nie umrę, jak nie zdam matury


"Ludzie ci mówią, że matura rozdaje karty na całe życie, całe życie będzie się za tobą wlec jak ci poszło na maturze. To jest okropne, okropny sposób myślenia. Tak samo jak to, czy się dostaniesz na studia, czy nie. Jak się nie dostaniesz na studia, na które chcesz, to możesz próbować przez następne 10 lat albo pójść na zaoczne, albo pójść gdzieś indziej. Jest mnóstwo opcji. Nie ma momentu w życiu, który decyduje o całej twojej przyszłości"
(Tak, to cytat Gonciarza.)

Wczoraj wieczorem (kiedy, swoją drogą, trochę spanikowałam, bo doszłam do wniosku, że tak naprawdę nic nie umiem) doszłam do wniosku, że tak naprawdę jest zupełnie inaczej, niż uczą nas w szkole. Znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać zależy w życiu od nas samych. Nie jesteśmy Edypami (nawiązując jeszcze do tej matury), których życiem rządzą wyroki Fortuny. W zasadzie, to mogę spełniać swoje marzenia niezależnie od tego, jak potoczy się moje życie. Każdy z nas może.  Łatwo jest zrzucić wszystko na jakiegoś życiowego pecha i poddać się biegowi wydarzeń. Znacznie trudniej jest wziąć życie w swoje ręce i zrobić z nim to, co naprawdę chcemy. Nie powinniśmy sugerować się tym, co mówią nam inni (a już w ogóle tym, co mówią nam w szkole). Szczerze żałuję, że nie zauważyłam tego wszystkiego wcześniej, bo jestem pewna, że podjęłabym inne decyzje. 
Weźcie życie w swoje ręce. Życie nie kończy się po liceum, a dopiero zaczyna.
Z taką myślą zostawiam wszystkich moich czytelników, a w szczególności tegorocznych maturzystów. Życzę Wam i sobie powodzenia jutro. 


11 komentarzy:

  1. A dziś się wyspać ! A od jutra do 17 maja zapomnieć ,ze jest się młodym , bystrym , inteligentnym człowiekiem ! DZIĘKI MICHALINA ZA TAKI POST ! BO JUŻ MYŚLAŁAM ,ŻE SAMA TAK CZUJĘ ! WIDZIMY SIĘ JUTRO ( PEWNIE KOŁO NETTO)

    OdpowiedzUsuń
  2. nominowałam Cię do LIEBSTER BLOG AWARD! patssstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem za bardzo o cho chodzi, ale dziękuję ;p.

      Usuń
  3. Egzaminami straszą w każdej szkole, zwłaszcza jeśli się w jakiejś małej szkółce na przedmieściach i walczy się o dobre wyniki, aby uczniowie chcieli do tej placówki przychodzić.
    Do matury mam jeszcze bardzo dużo czas - jakieś trzy, cztery lata. Mnie też pewnie będą straszyć, ale raczej podejdę do niej bardzo spokojnie. Spokój jest najważniejszy. Choćby nie wiem ile człowiek się uczył, a dopadł go stres, to i tak nic nie napisze mądrego ;)
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda Ci się podejść do tego spokojnie, chociaż od razu mówię, że w praktyce to zawsze wychodzi nie po naszej myśli ;).

      Usuń
  4. Życzę powodzenia na maturze. Ja dopiero zaczęłam liceum, a już straszą tym egzaminem. Trochę Ci zazdroszczę, że już ukończyłaś ten etap nauczania. Pozdrawiam!
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, zobaczysz jak w trzeciej klasie będą straszyć! A powiem Ci z własnego doświadczenia (bo jestem już po 2 maturach, z czego jedna z matmy, której najbardziej się bałam), że nie taki diabeł straszny ;).

      Usuń
  5. Nikogo nie obchodzi czy ktoś zdał maturę czy nie. Owszem lepiej ją zdać i mieć święty spokój, by na stare lata nie bujać się z kursami etc. (chociaż nowa matura jest banalna), ale jak się jej nie zda, oh well life goes on.
    Mi nie była potrzebna. W ogóle. Zdałem ją wówczas jak stwierdziłem, że chyba pójdę na studia. Zdałem poszedłem i miałem kupę zabawy kiedy studiowałem (nie studenckie ochlaj party) - to była przyjemność, studiowałem dla siebie. ATSD żadne wykształcenie nie przydało mi się w życiu zawodowym, za to moje hobby już tak ;]

    OdpowiedzUsuń